niedziela, 16 marca 2014

Gofry z karmelizowanymi jabłkami i cynamonem

Gofry z karmelizowanymi jabłkami i cynamonem.

Nigdy mnie nie zawodzą, kiedy budzę się w niedzielę i wiem, że południe dawno minęło. 

Najlepiej zjeść je w łóżku. 
Najlepiej zjeść je z kimś. 
Nie przejmujcie się okruchami. 

Jak chcecie, dodajcie też bitą śmietanę. A co!

Jak dobrze, że świeci słońce.



150g mąki pszennej pełnoziarnistej 
3 łyżki brązowego cukru 
łyżeczka cynamonu 
łyżeczka kardamonu 
łyżeczka sody oczyszczonej
25g masła
150ml mleka 
2 jajka 

1 duże jabłko 
25g masła
2 łyżki brązowego cukru 
łyżeczka cynamonu 



Mąkę mieszam z sodą oczyszczoną i przyprawami. Masło topię. Jajka ubijam z mlekiem, roztopionym i ostudzonym masłem i cukrem. Stopniowo dodaję suche składniki. Mieszam. Gofrownicę nagrzewam 3-4 minuty przed i lekko smaruję masłem. Smażę gofry. 

Jabłko obieram i kroję w kostkę. Masło topię, dodaję cukier i karmelizuję na patelni. Dodaje pokrojone jabłka i cynamon. Smażę około 5 minut. 

Gofry podaję z jabłkami, posypuję cukrem pudrem. 


piątek, 7 września 2012

#2 - Babeczki ze śliwkami i chrupiącą skórką cynamonowo-cukrową

Babeczki ze śliwkami i chrupiącą skórką cynamonowo-cukrową


Budzik dzwoni o 6:50 a mi pęka głowa. Herbata, kanapki, jabłko, wyprawka do szkoły. Sama pamiętam jak niedawno byłam wyprawiana a teraz bez śniadania piję czarną kawą i myślę - ale ten czas leci. Mój brat próbuje ubrać się w 5 minut do szkoły a ja w zasadzie mogę jechać w piżamie.

Półprzytomna wsiadam do samochodu i przyglądam się poziomemu pęknięciu na przedniej szybie, które podczas nocy zdążyło urosnąć z 1 do 30 centymetrów.
Podobno prawo zabrania jeździć z czymkolwiek na przedniej szybie więc porzucam pomysł zaklejenia nieszczęsnego pęknięcia taśmą i jadę, licząc że szyba nie rozpadnie się po drodze w drobny mak. 


o! i babeczki. Je też zapakowałam do wyprawki.



  • 300g mąki pszennej 
  • 200 ml mleka 
  • 2 jajka
  • 80g topionego masła
  • 100g brązowego cukru 
  • płaska łyżka cynamonu 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • śliwki - pokrojone w niedużą kostkę 
dodatkowo 
  •  cynamon i cukier, pomieszane. 







Mąkę przesiewamy z cynamonem, cukrem i proszkiem do pieczenia. Jajka mieszamy z mlekiem, stopionym i ostudzonym masłem. Łączymy suche składniki z mokrymi, pod koniec dodajemy pokrojone w kostkę śliwki. Nakładamy do wysmarowanej masłem lub wyłożonej papilotkami formy na muffinki do około 3/4 wysokości. Posypujemy cukrem z cynamonem tak, aby utworzył grubszą warstwę. Pieczemy 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. 




czwartek, 6 września 2012

Morning coffee - #1 Muffinki ze skórą pomarańczową i morelami.

Muffinki ze skórką pomarańczową i morelami


Poranki - ja tam je lubię. Nawet te zimowo-jesienne, kiedy nadchodzi czas owsianek, omletów i innych rzeczy pozwalających otulić się z rana ciepłem i tych, dzięki którym daje się jakoś przeżyć deszczowe dni. 

Koniec wakacji zaskoczył mnie - jak co roku - zimnym powiewem zza okna - rano tylko 13 stopni!

Łapię ostatnie promienie słońca zawinięta w ciepłą bluzę na wietrznym tarasie. 

  A choć lubię eksperymentować myślałam sobie, że powinnam mieć jakiś punkt odniesienia - lubię piec, ale najbardziej - babeczki! Nieskończona ilość możliwości. Zdrowe, niezdrowe, słodkie, słone.

Z początkiem nowego roku ( naukowego ; ) ) postanowiłam sobie piec każdego dnia inne muffinki lub cupcakes - bo lubię, bo będę miała codzienną porcję swojej małej radości wpisanej nieodwołalnie w kalendarz, bo w tym roku będę mieszkała z miłośniczką babeczek, bo mam milion innych powodów. 

Aż sama jestem ciekawa, jak mi pójdzie. 




  • 300g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka pasty waniliowej 
  • szczypta soli
  • 100g drobnego cukru 
  • 400ml jogurtu - raczej rzadkiego
  • 2 jajka
  • 100ml oleju z pestek winogron 
  • 50g startej skórki z pomarańczy 
  • kilka małych świeżych moreli, pokrojonych na kawałki 




Do jednej miski przesiewamy mąkę z cukrem, proszkiem do pieczenia i szczyptą soli.
 Jajka miksujemy z olejem, jogurtem i pastą waniliową. Mieszamy łyżką zawartość obu misek. Dosypujemy startą skórkę pomarańczową. 

Do wysmarowanej masłem lub wyłożonej papilotkami formy na muffinki nakładamy ciasta do około 3/4 wysokości każdej foremki. Do każdej wkładamy połówkę moreli i lekko dociskamy. Pieczemy 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Posypcie cukrem pudrem i zaparzcie ulubioną herbatę. Albo kawę. ; )


środa, 13 czerwca 2012

Malinowe serca i inne przyjemności.


Miauuu.

Bach. 
Łapa ląduje na szybie bo miski przez przypadek zostały na tarasie.

Dobra, już wstaję. 

Miłość ostatnich czasów - kawa z mlekiem i gorącą czekoladą ląduje na stole, podczas kiedy kot gapi się na mnie z wyrzutem.

No co?!

Zaraz do Ciebie idę. 

Mamy dziś dużo do zrobienia.

Malinowe serca



  • 1 duże jajko 
  • 300ml rzadkiego jogurtu
  • 100ml oleju 
  • 500g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  •  2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
  • 50g cukru pudru 
  • duża garść mrożonych malin 


 Wykonanie klasyczne. W jednej misce mieszamy dokładnie mieszamy jajko z olejem i jogurtem. W drugiej przesiewamy mąkę z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Łączymy zawartość obu misek, foremki na muffinki wypełniamy ciastem do połowy, do każdej wkładamy 1-2 maliny i zalewamy odrobiną ciasta. Pieczemy 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.








poniedziałek, 11 czerwca 2012

Hej - truskawki!

Przegapiłam sezon na rabarbar. 
Przegapiłam również ten szparagowy. 
Nie odwiedzałam Was - ale postaram się nadrobić zaległości. 

Mówi się, że przerwy bywają dobre a mi wstyd się tutaj pokazywać po prawie dwóch (!) miesiącach.
Ha! To wcale nie tak, że leżałam na kanapie brzuchem do góry. Nieprawda. Maj -  miesiąc sesji - spowodował u mnie prawdziwy zastój blogowy, który zaskoczył mnie samą. Należą się więc wyjaśnienia, szczególnie, że zniknęłam tak nagle.
A to dlatego, że wcale tego nie planowałam!

Otóż kiedy pod koniec kwietnia wróciłam na egzaminy miałam zaplanowaną naukę, naukę i naukę z przerwami na jakieś drobne kuchenne szaleństwa i...

... i nic. 
Przepisy naszykowane. Produkty kupione. 

A ja nad setną kawą w totalnej panice - nie wiem chyba ( raczej ) nic. Pobudki o szóstej, bo jestem z tych co wolą uczyć się od rana ale jednak spać. Góra książek patrzyła się na mnie wściekle każdego ranka gdy wchodziłam do kuchni - a bo uczę się przy kuchennym stole. Niektórych nawet nie otworzyłam. 

Drugi rok - zdany. 

A wtedy musiałam się przeprowadzić. Znalezienie mieszkania, które spełnia moje standardy a którego cena nie jest wygórowana nie jest łatwe. Ale udało się.

Duża kuchnia. 
Pokój z oknem na północ. 
Słoneczna łazienka. 


Na początku czerwca wróciłam do domu. 
I jestem.
I przepraszam. 
Ale mam dla Was letnie tiramisu. 

Wybaczycie? 

Truskawkowe tiramisu



Okey - następnym razem zmniejszę ilość białek lub zwiększę ilość sera bo przepis jest własny ( i wykorzystywany pierwszy raz ) - i jak widzicie, lekko się rozpłynął. Duże zaskoczenie, ale to chyba również częściowo wina soczystych truskawek. W żadnym wypadku nie ujmuje to smaku ale polecam robić w pucharach lub zrezygnować z dodatku piany z białek. Wtedy ciasto na pewno zachowa porządny wygląd ; )

  • 4 świeże jaja
  • 0,5 kg mascarpone
  • 50g cukru pudru
  • laska wanilii
  • 1kg truskawek 
  • dwie paczki podłużnych biszkoptów 
  • sok z truskawek*
  • sok z połówki cytryny
  • alkohol - opcjonalnie, ja tam nie lubię, rum lub jaki zechcecie. 



*Sok z truskawek  - dla tych z mniejszą ilością czasu proponuję kupienie truskawkowego nektaru, ale polecam zrobić sok truskawkowy do nasączenia biszkoptów samemu - nic trudnego, gotujemy truskawki z wrzątkiem i cytryną ( cukier nie jest nawet potrzebny, jeśli truskawki są bardzo słodkie! ) przecedzamy przez sitko i mamy sok.

Jajka dokładnie myjemy i parzymy we wrzącej wodzie. Oddzielamy białka od żółtek, żółtka ubijamy z cukrem pudrem i wanilią na puszystą masę, dodajemy porcjami ser i dokładnie mieszamy ( u mnie mikserem )  a białka wkładamy do lodówki aby były dobrze schłodzone. 
Truskawki myjemy, odszypułkowujemy i kroimy w grubsze plastry. Biszkopty zanurzamy w soku na kilka sekund, aby się nie rozpadły. Układamy na dnie wybranego naczynia, następnie układamy warstwę z pokrojonych truskawek. Białka ubijamy na sztywną pianę i delikatnie mieszamy z masą serową, połowę serowej masy wylewamy na pokrojone truskawki i układamy kolejną warstwę biszkoptów, truskawek, sera. Owijamy szczelnie folią i wkładamy do lodówki aby ciasto dobrze stężało.

Tak, u mnie warstwa górna jest lekko różowa - skutek dodania odrobiny różowego barwnika, do czego zostałam namówiona ; ) Jakoś sama nie lubię sztucznego koloru. Ale jest.




piątek, 13 kwietnia 2012

Tort czekoladowy z kremem mascarpone i malinami.

Och, tragedia. Przyjechałam do domu i zupełnie się rozbestwiłam. Śpię za długo. Jem za dużo. Nie uczę się wcale. 

Włosy ufarbowałam na rudo, fajne są. 
A co u Was?

Nie jest to klasyczny tort, ponieważ - nie przepadam za kremami maślanymi a mascarpone wyszło mi dosyć słodkie, więc malinowy mus już niesłodzony ; ).

Tort czekoladowy z kremem mascarpone i malinami.


  • 6 jajek
  • 150g mąki pszennej
  • 50g mąki ziemniaczanej 
  • 50g cukru pudru 
  • 2 łyżki ciemnego kakao 

  • 500g mascarpone
  • 100 ml śmietanki kremówki 
  • 50 g cukru pudru 
  • łyżeczka pasty waniliowej   
  • mrożone maliny  
  



Białka jaj ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy stopniowo cukier, mieszając na wolnych obrotach. Dodajemy po jednym żółtku, ciągle mieszając. Mąkę przesiewamy z kakao i cukrem pudrem. Dodajemy stopniowo do masy jajecznej i delikatnie mieszamy, można to zrobić mikserem na wolnych obrotach. Formę 24cm wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy ciasto i pieczemy 30 minut w 170 stopniach. Pozostawiamy do ostygnięcia, przecinamy na 3 blaty.

Śmietankę ubijamy na sztywno. Dodajemy cukier puder i pastę waniliową. Porcjami dodajemy mascarpone i miksujemy na gładką masę. 

Maliny rozmrażamy i miksujemy blenderem na gęstą masę. 

Pierwszy blat tortu kładziemy na płaskim talerzu, rozsmarowujemy mus malinowy, nakładamy porcję kremu i następny blat. Powtarzamy czynności. ( u mnie w drugiej warstwie najpierw był krem a potem maliny, co zresztą widać ; ))  Resztą kremu smarujemy górę i boki ciasta, ozdabiamy malinami. 


niedziela, 25 marca 2012

A rocznica, przeprosiny i sernik.

Obudziłam się dzisiaj o 11:45 po to, żeby uświadomić sobie, że właściwie jest już prawie 1:00, pół dnia minęło, ja jestem wykończona i znów nie zdążę z tym, co zaplanowałam. Następnie z przerażeniem dotarło do mnie, że jest już 25 marca, ostatnią notkę wstawiłam prawie miesiąc temu i to na dodatek z obietnicą dodania drugiej części ( co zrobię w niedalekiej przyszłości ). 

Zwlekłam się do kuchni i usiadłam na kawą.
Jakimś sposobem przegapiłam również rocznicę swojego bloga, która to miała miejsce 5.03 - cóż zrobić, nawał obowiązków sprawia, że prowadzenia bloga wciąż nie może być moim priorytetem. 

Jestem Wam winna chociaż przeprosiny, więc przepraszam i wstawiam sernik, żeby chociaż trochę się podratować. W zapasie mam przygotowanych kilka ciast do wstawienia ale niestety - tylko w głowie. 


Sernik najprostszy



  • 400 g ciastek digestive 
  • 50 g roztopionego masła
  • parę łyżek mleka 
  • 1kg mascarpone
  • 0.5kg chudego twarożku ( quark )
  • 4 jajka - białka i żółtka osobno
  • 200 g drobnego cukru 
  • łyżka pasty waniliowej 




Ciastka kruszymy - ja robię to wkładając je do reklamówki i rozbijając wałkiem. Dodajemy rozpuszczone masło, mieszamy, dodajemy mleko tak, aby uzyskać gładką konsystencję. Masę wykładamy blachę o wymiarach 27 x 35 cm. Żółtka ubijamy z cukrem i pastą waniliową na gładką masę. Stopniowo dodajemy na zmianę ser - mascarpone, twarożek. Osobno ubijamy białka na sztywną pianę. Delikatnie mieszamy masę serową a białkami, najlepiej łyżką. Wylewamy na przygotowany spód, pieczemy około 1 godziny w 160 stopniach.